Zakończenie sezonu – piórem Prezesa (oby żył wiecznie:)

„Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna” 

Leszek Miller

W naszym przypadku zakończenie sezonu wypadło dużo bladziej niż jego początek. Ciężko bowiem o efekt zaskoczenia po tak wysoko postawionych poprzeczkach. W głowach wielu z nas jeszcze tli się majowy rajd 94 Oktany. Być może ten konar płonie za sprawą świetnej bazy ośrodka „Drogowiec”, być może za sprawą atrakcyjnych tras. Na pewno sporo ognia w nas rozpalił koncert zespołu „Poligon nr. 4”. W tym miejscu jednak muszę postawić kropkę, podobną do tej w nazwie zespołu, co ze stolicy dla nas przyjechał.
Sezon był to wyjątkowo udany dla wielu załóg. Na wielu imprezach nasi klubowicze dumnie reprezentowali 94 Oktany. Przypomnieć tu należy 1 miejsce Grzegorza i Magdy w kat. Youngtimer na Oldtimer Chojnów, oraz podium Edmunda i Ady Citroenem. Leszek z Renatą walczyli o miejsce na rajdzie w Kętach, ale puchar przywieźli z Ostrowa Wielkopolskiego. My też wybraliśmy się w poszukiwaniu przygód, tym razem na kresy biorąc udział w rajdzie białostockim.
Niestety wraz z nadejściem jesieni, nasze motoryzacyjne pasje schodzą na drugi plan. Tradycyjne zakończenie sezonu jest nie tyle rajdem turystycznym, co raczej powodem do spotkania się w gronie przyjaciół i wspólnej zabawy. Przebojem tego zakończenia okazała się wspaniała pogoda, która letnimi temperaturami wspierała malownicze trasy. A gdyby organizator przyłożył się nieco bardziej do narysowania mapek… uniknęlibyśmy błądzenia po malowniczych czeskich górach i uroczych polskich miasteczkach.
Mały pech prześladował nie tylko organizatora… dopadł też Kamilę i Tomka, których kluczyki w tajemniczy sposób zostały uwięzione w bagażniku Mercedesa 123.
Specjaliści z całego klubu próbowali zdobyć twierdzę (zamek). Wkładali więc do małej dziurki dużego Mercedesa swoje kluczyki, nożyki i spinacze. Mercedes jednak nic sobie robił z tych amatorskich zmagań i dzielnie blokował dostępu do swojego bagażnika. Na szczęście z pomocą przyszedł Sylwester, który w przeciwieństwie do wcześniej próbujących, do bagażnika postanowił dobrać się od środka. W tym miejscu chciałbym pogratulować Sylwestrowi pomysłu i wykonania J
Kolejnymi pechowcami okazali się Piotr z Sylwią, których Fiat Spider postanowił przyjechać na zakończenie sezonu Unplugged. Z perspektywy czasu historia ta wydawać się może zabawna, ale nie jadąc o zmroku samochodem bez świateł, kierunkowskazów, wycieraczek, z wyłączonymi wszystkimi odbiornikami (o radiu nie wspomnę) i obserwując wskaźnik voltomierza, który z każdym przejechanym kilometrem zbliżał się do zera.
Na szczęście, jak powiedział po przyjeździe Piotr – „Mój samochód, wie gdzie się zepsuć”. Wiedział – ekipa pod dowództwem Janusza wykonała w sposób błyskawiczny prowizoryczną naprawę, która znając życie, z powodzeniem wytrzyma kolejnych 30 lat.
Kolejny pech dopadł Irka i Beatkę. Żuk, który dzielnie przemierzał Europę niestety nie wytrzymał odcinka górskiej przeprawy przygotowanej przez 94 Oktany. Z nieoficjalnych informacji wiem, że to Irek rozmontował napęd w Żuku, aby wygodnie podróżować Lancią.
Tak czy inaczej, wszyscy trafili na rozdanie nagród, które na zakończenie sezonu trafiły do:

  1. miejsce: Kamila i Tomek
  2.  miejsce : Maja i Kuba
  3.  miejsce : Maria i Tomek – nasi nowi członkowie, czyli albo trafiliśmy na wyjątkowo zdolnych zawodników, albo mieli sporo szczęścia.

Cytując klasyka (ponoć po latach Miler zmienił swoje słowa) „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, że nigdy nie kończy”.
Sezon rajdowy 2018 się zakończył, ale zabawa w 94 Oktany trwa dalej!
Ten klub tworzą wspaniali ludzie. Niesamowita atmosfera jaka w nim panuje jest Waszą zasługą.

Z pozdrowieniami

Grzegorz Zabierowski

 

 

 

1 thought on “Zakończenie sezonu – piórem Prezesa (oby żył wiecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *